Archive for the ‘Firefox’ tag
Komiczny bug
Step 1: odpalić firefoxa.
Step 2: odpalić np. try it editor.
Step 3: wrzucić taki kod:
<html>
<body>
<script type=”text/javascript”>
document.write(“00 = ” + parseInt(“00″)+ “<br />”);
document.write(“01 = ” + parseInt(“01″) + “<br />”);
document.write(“02 = ” + parseInt(“02″) + “<br />”);
document.write(“03 = ” + parseInt(“03″) + “<br />”);
document.write(“04 = ” + parseInt(“04″) + “<br />”);
document.write(“05 = ” + parseInt(“05″) + “<br />”);
document.write(“06 = ” + parseInt(“06″) + “<br />”);
document.write(“07 = ” + parseInt(“07″) + “<br />”);
document.write(“08 = ” + parseInt(“08″)+ “<br />”);
document.write(“09 = ” + parseInt(“09″)+ “<br />”);
document.write(“10 = ” + parseInt(“10″)+ “<br />”);
document.write(“8 = ” + parseInt(“8″)+ “<br />”);
document.write(“9 = ” + parseInt(“9″)+ “<br />”);
</script>
</body>
</html>
i przetestować.
Step 4: Nie parać się webdeveloperką.
Szprytny lisek, czyli Firefox Addons
Słowem wstępu mały flejm. Od prastarych dziejów ludzie się kłócą o wyższości pietruszki nad szczypiorkiem, commodore nad atari, czy opery nad firefoxem. Mój wpis zahacza delikatnie o to ostatnie, więc… Tak, wiem, że Opera ma wiele wspaniałości, które w Firefoxie są dopiero po zainstalowaniu wtyczki (a to i często nie na tym poziomie, co te wbudowane w Operze). Wiem, że czysty Firefox nie oferuje chyba nic ponad to, czego nie miałaby Opera. Wiem, że owtyczkowany lisek obciąża sprzęt dużo mocniej niż Opera, a do tego potrafi się niekiedy z tego powodu ślamazarzyć pomimo kilku giga ramu na pokładzie i mocnego procka.
Pomimo tego wszystkiego używam Firefoxa. Dlaczego? Poniżej lista wtyczek, które mi życie ułatwiają, czy są wręcz niezbędne. Dodałem też te, które są jedynie niby zbędnym ficzerem, ale jednak skądinąd uprzyjemniającym pracę z przeglądarką. Część z tych ficzerów Opera ma, część ma, ale na mizernym poziomie, a niektórych nie ma wcale1.
Lista wg kolejności alfabetycznej.
-
Adblock Plus
– ma swoje wady, często blokuje nie tam gdzie powinien, ale suma summarum świetne narzędzie do blokowania niechcianych reklam i odblokowywania ich, wtedy kiedy trzeba sprawdzić jak strona wygląda z reklamami.
-
Colorful Tabs
– koloruje otwarte zakładki. Z początku wydawało mi się to jako totalnie zbędny gadżet, ale w praktyce całkiem nieźle uprzyjemnia orientowanie się w gąszczu otwartych stron.
-
ColorZilla
– kroplomierz do pobierania koloru z ekranu przeglądarki. Bardzo przydatne narzędzie, niestety wtyczka nie działa na linuxie. Jakiś równie wygodny zamiennik?
-
Compact Menu 2
– pozwala schować menu główne pod jednym przyciskiem.
-
Context search
– po zaznaczeniu tekstu na stronie i kliknięciu PPM mamy opcję “szukaj w google”. Wtyczka rozszerza tę opcję o pozostałe wyszukiwarki, które mamy podpięte w Firefoxie.
-
Copy Link Name
– nazwa mówi wszystko: pozwala skopiować tekst linka bez zaznaczania całego tekstu.
-
DownThemAll
– rozbudowany downloader. Ma bardzo fajną opcję “ściągnij wszystko z tej strony”, potem proponowaną listę plików sobie filtrujemy (np. *.jpg) i hula.
-
FfChrome
– obcina menu do opcji, które w danym momencie wydają się być najbardziej potrzebne (np. na zdjęciu zapisz, właściwości itd).
-
Firebug
– prawdziwa legenda wśród wtyczek. To już na tyle potężne narzędzie, że powstają… wtyczki do tej wtyczki!
-
Fission
– zapożyczony z Safari sposób przedstawienia ładowania się strony – poprzez tło w pasku adresu.
-
Foxmarks
– dla tych, którzy korzystają na co dzień z kilku komputerów (praca, studia, dom, laptop) – synchronizuje “ulubione” pomiędzy komputerami.
-
Google Reader Notifier
– dla tych, którzy korzystają z google readera; dodaje na pasku statusu ikonkę z liczbą nieprzeczytanych.
-
Html Validator
– waliduje stronę “w locie”, koloruje składnię w źródle strony podświetlając błędy itd.
-
Paste and Go 3
– znane z Opery “wklej i idź”.
-
Pdf download
– kiedy klikniemy w link kierujący do pdf’a firefox zamiast otwierać plik zapyta nas co zrobić (otworzyć, ściągnąć, olać).
-
Read it later
– nowe, ale bardzo wygodny gadżet. Dodaje w pasku adresu ikonkę “haczyka”, przy pomocy którego możemy zaznaczyć oglądaną stronę jako “do zapamiętania, by później przeczytać”. Wszystkie zaznaczone strony są oczywiście dostępne w specjalnym menu oraz z osobnego katalogu w ulubionych.
-
Stylish
– narzędzie do wstawiania własnego css’a na stronę. Używam tylko na podmiankę ling.pl.
-
Web developer
– w obliczu firebuga wydaje się zbędny, ale wciąż potrafi być przydatny, by coś szybko wyłuskać z kodu strony.
I to by było póki co na tyle. Czekam na głosy Firefox Haters by wymienili mi zamienniki dla Opery/Safari/Chrome, czy co tam preferują (IE 7/8 np
).
Jak ktoś zna jakieś inne godne uwagi wtyczki do Firefoxa to proszę się nie krępować i wpisać w komentkach.
- przyznaję jednak, że słabo szukałem, a do tego dawno temu, więc moja wiedza może być nieaktualna [↩]
Google Chrome – o co tyle krzyku?
Wszyscy się strasznie podniecają przeglądarką od gugla. No, fajna jest. Całkiem szybka, sprawna, ma fajny ficzer podobny do Mozilla Prism, ale lepiej działający1. Potrafi się też niespodziewanie wykraczyć, czy nie wejść na stronę. I weź tego używaj.
Najwięcej ochów i achów przeglądarka zebrała za wynik na rynku – podebrała sobie już 1, albo i 2% użytkowników. A ja się pytam – no i co z tego? Czy zabrała kogoś IE? Nie, bo ci użyszkodnicy o Chrome nawet nie usłyszeli. Podebrała jedynie tym, którzy są świadomi tego, czego używają. Którzy znają znaczenie słowa alternatywa w kontekście internetu i softu. Dla których Chrome to gadżet, który koniecznie trzeba przetestować, bo stoi za tym gigant, więc musi być fajne. Faktycznie – jest się czym podniecać.
Dla mnie osobiście Google Chrome to przeglądarka, której boję się używać. Bo stoi za nią monopolista-wielki brat.
A tak poza tym Chrome to przeglądarka z zadatkami na dobry soft. Mam wrażenie, że celuje w target pomiędzy Operą, a Firefoxem – z jednej strony mieć już wszystko na miejscu, szybko działać i wyprzedzać pomysłami konkurencję, z drugiej – dostarczyć narzędzia, z powodu których web deweloperzy wybierają Firefoxa (firebug) i inne udogodnienia, które w Operze kuleją, a które można dodać do liska poprzez wtyczki.
No i wspomniane web aplikacje. Super sprawa – dodać sobie gmaila, greadera, albo gnotepada na pasek szybkiego uruchamiania w windowsie. Chwileczkę – czy mi się wydaje, czy wszystko to jest od Google… AAAAaaaaAa!!! Wszyscy zginiemy!!
- to chyba zresztą główny target tej przeglądarki [↩]
