Używanie alphy ssie
Przynajmniej na windozie. Korzystałem w życiu z wielu komunikatorów. Padu-Padu, Unicoma, Mirandy, Konnekta, Pidgina, Sparka, Psi i pewnie jeszcze wielu innych. Niektórych dłużej, niektóre odrzucałem niemal od razu. Najbardziej do gustu przypadł mi ostatecznie Gajim, który choć ma wiele zalet, to też ma na tyle dużo wad, by z utęsknieniem wyczekiwać nowej = lepszej wersji. Ponieważ Gajimowa strona niestety jest z ubiegłego stulecia, to nie wyposażono jej w tak nowoczesne narzędzie jakim jest RSS, więc żeby się dowiedzieć o jakichś nowościach, trzeba samemu klikać w stronkę (można by się poratować jakąś sprawdzaczką zmian na stronie, ale to nie temat wpisu
). I tak oto odwiedziłem gajim dot org, by dowiedzieć się, że lada dzień, lada chwila pojawi się wersja 0.12 usprawniona o to i owo, a póki co jest dostępna alpha. Również na system Microsoftu. Na moje nieszczęście jestem głupim użytkownikiem tego systemu, więc nie czekając zassałem binarkę. Instaluję, odpalam i hurra, działa. O, jednak nie działa. Ktoś do mnie pisze, ja klikam jak durny w gwiazdkę w trayu, w kontakt na liście – nic. Mogę sobie klikać w nieskończoność. Próba na debila – restart kompa. To samo. Nie działa też próba klikania w różne opcje menu. Dupa, dupa, dupa. No nic, trzeba czekać na stabilną wersję i zapamiętać, żeby nie używać alphy softu, który jest robiony głównie dla linuxiarzy.
A tak poza tym to szukam pracy na pół etatu jako web developer (ślicznie składam html z cssem) albo php developer. Na pół, bo wracam na studia, trzeba z licencjata magistra zrobić.
I chyba się wezmę w końcu za Pythona. Jak szaleć to szaleć. Czytaj – wszystko, byle się nie uczyć (18. września – egzamin wstępny na USM na UWr).
