Let’s go
Ćwierćfinały za nami. Wyniki rywalizacji trafiłem idealnie, z przebiegiem było już różnie
Dużo się działo, było sporo dogrywek, kilka niespodzianek, ostatecznie – to już historia, czas na półfinały.
Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów w półfinale spotykają się cztery drużyny aspirujące o złoty medal. W mniejszym, bądź większym stopniu, ale wszystkie te drużyny mają siłę, by te aspiracje spełnić. Zapowiada się niezwykle ciekawie, wszystkich malkontentów nie przepadających za polską ligą zapraszam przed tv – początek dzisiaj, o godzinie 17 na Polsacie Sport.
Czas na szybkie typy, bo zbieram manatki i do Zgorzelca
PROKOM (1) – ANWIL (4)
Prokom osłabiony brakiem jakiegokolwiek (sic!) rozgrywającego… wróć! Przepraszam, jest Tomas Pacesas. 36-letni emeryt, który prawie cały tegoroczny sezon spędził na leczeniu, a obecnie stać go na 8-9 minut gry. Na jakim poziomie, to chyba on sam nie wie. Po tym jak połamał się Atkins, a z drużyny wyrzucono Justynkę w Prokomie jest wielki znak zapytania. Dalmau to bez wątpienia świetny zawodnik, ale również człowiek nieobliczalny. Potrafi trafiać raz za razem mimo najszczelniejszego krycia, świetnie rozrzucać piłkę, ale… potrafi nagle przeobrazić się w samoluba – samograjka kompletnie rozwalając grę drużyny. Poza tym Prokom obecnie ma na pozycjach obrońcy wielkie braki, które mogą przy długiej, męczącej serii mocno dać się we znaki. A jeśli jeszcze ktoś się połamie…
Anwil to przede wszystkim trójkąt Pluta – Jagodnik – Otis Hill. Każdy z nich nawet bez dnia konia może w pojedynkę zdemolować rywala. Problemem jednak jest forma zawodników, głównie tych drugiego planu. W dodatku, po wygranym pucharze Polski oraz zdemolowaniu Śląska we własnej hali zawodnicy Anwilu tak jakby za bardzo uwierzyli, że są już potęgą nie do pobicia. Szybko i boleśnie sprowadzono ich na ziemię, co jednak może mieć pozytywne skutki dla tej drużyny w starciu z Prokomem.
Typuję na długą i wyczerpującą serię, można się spodziewać dogrywek oraz… wysokich przewag, bowiem obie drużyny wydają się na dość zblazowane i niechętne, by walczyć, kiedy rywal mocno odjeżdża. Wydaje mi się, że brak Atkinsa będzie w tej rywalizacji kluczowy i Anwil to wygra. W 6. lub 7. meczach. Tak więc…
Mój typ: 3-4
TURÓW (2) – ŚLĄSK (3)
To nie będą piękne mecze. Dwa najlepiej broniące zespoły w lidze spotykają się w bitwie o finał. To nie mogą być piękne mecze. Będzie krew, pot i łzy, ale koszykarskich fajerwerków nie ma się co spodziewać.
Nie oznacza to jednak, że mecze będą nudne – mogą być nawet ciekawsze niż te w sąsiedniej parze. Smaczku dodaje fakt, że to derby. No i pojedynek słoweńskich szkoleniowców – młodego Sasy Filipovskiego vs starego wygi Andreja Urlepa. Kto wyjdzie zwycięsko?
Stawiam na Śląsk, nie tylko dlatego, że kibicuję tej drużynie. Mamy szerszy skład, potęgę – jak na naszą ligę – pod koszem (Hamilton, Oduok, Stević, Hyży, Tomczyk), fenomenalnych zadaniowców – Stefańskiego i Fona – oraz genialny mózg tego zespołu na parkiecie, czyli Deana Olivera. Do gry powraca również Kamil Chanas, niezwykle przebojowy, odważnie grający obrońca, który może się okazać prawdziwym czarnym koniem tej drużyny. Zwłaszcza, gdy nie będzie komu trafiać.
Mimo wszystko – ta rywalizacja zapowiada się na szalenie wyrównaną, taką, która skończy się po minimum 6. spotkaniach. O zwycięstwach będą decydować drobne szczegóły, wyniki bliskie remisu oscylować wokół 60-70 punktów. Można się spodziewać kosmicznych emocji, dogrywek, kontrowersji i wielu, wielu niezapomnianych wrażeń. Będzie się działo.
Mój typ: 2:4
